Kto naprawdę odpowiada za AI Act w projektach informatycznych? „Obowiązek jest po stronie klienta, wykonanie - po naszej” - wyjaśnia ekspert Miquido, firmy IT

2 sierpnia zaczęła obowiązywać większość przepisów AI Act - unijnego rozporządzenia regulującego używanie sztucznej inteligencji - ale polski organ nadzorujący ich stosowanie ma powstać dopiero za kilka miesięcy. W sierpniu rząd ogłosił budowę tzw. piaskownicy AI, czyli środowiska, gdzie polskie firmy mają uczyć się budowy systemów w zgodzie z AI Act.  Nie jest więc do końca pewne, czy muszą już stosować nowe regulacje i czy ich naruszenia będą karane wstecz. Jednak - jak ocenia Piotr Polus z krakowskiego software house Miquido - w branży IT nie widać kombinowania, jak ominąć  AI Act. - “Unijne przepisy nie krępują. Są  sensowne i często już dawno zaimplementowane” - zauważa ekspert. 

  • Od 2 sierpnia obowiązują już wymogi art. 50 AI Act dot. transparentności (oznaczanie treści generowanych przez AI, deepfake'i, informowanie o interakcji z chatbotem, o rozpoznawaniu emocji itd.)
  • Polska ustawa implementująca AI Act została przyjęta z opóźnieniem (prezydent podpisał ją w lipcu), a organ nadzorczy - Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji (KRiBSI) - ma formalnie powstać w ciągu 2–3 miesięcy od wejścia ustawy w życie; eksperci szacują, że realnie zacznie działać dopiero wiosną 2027.
  • W efekcie firmy podlegają obowiązkom i grożą im kary (do 15 mln euro lub 3% obrotu), ale żadna instytucja tego jeszcze nie kontroluje; nie jest jasne, czy KRiBSI będzie mogła karać retroaktywnie za naruszenia z okresu przejściowego.
  • Piaskownica AI, czyli utworzone przez Ministerstwo Cyfryzacji środowisko do testowania polskich systemów IT na zgodność z AI Act została zapowiedziana dopiero w sierpniu.
  • Firmy stają przed dylematem: wdrażać kosztowne procedury compliance już teraz, czy zaczekać, aż instytucje zaczną rzeczywiście kontrolować rynek.

Komentuje Piotr Polus, Head of Technology Miquido:

Firmy IT - jak nasza - zazwyczaj są wykonawcą, a nie providerem AI. Rozwiązanie wykorzystujące AI wchodzi na rynek pod marką klienta, więc to klient odpowiada za obowiązki z art. 50. Jedyny wyjątek dla Miquido to nasz open source, w tym wypadku framework Draive, ale on sam nie jest systemem AI: nie wnioskuje, tylko organizuje pracę modeli, które wykonują pracę za niego. W praktyce ważniejsze jest jednak coś innego – obowiązek jest po stronie klienta, ale techniczna możliwość jego spełnienia po naszej. Jeśli ujawnienie, że „rozmawiasz z AI” nie jest wbudowane w architekturę, a system po drodze zgubi metadane o pochodzeniu treści, klient nie będzie działał zgodnie z przepisami. O to więc musimy zadbać my, jako dostawca usługi IT.
Dla uproszczenia: w praktyce chodzi o dwa główne wymogi wobec systemu – audytowalność oraz informowanie o wykorzystaniu AI. Audytowalność systemu to duży temat. Zapisywanie tego, co się w systemie dzieje, to decyzja podejmowana już przy projektowaniu bazy danych – musi się więc wydarzyć na starcie projektu. Z ujawnianiem, że AI to AI, jest odwrotnie: zmiana jest mała, bo w wielu przypadkach wystarczy zaledwie statyczny komunikat.
To, co utrudnia nam pracę, to fakt, że nie możemy stwierdzić za klienta, czy jego system jest wysokiego ryzyka w rozumieniu AI Act – to decyzja klienta i jego marki. W naszych produktach - np. w chatbotach, jak ten używany w aplikacji mobilnej Diagnostyka -  na tę pierwszą część – logowanie i audytowalność – jesteśmy gotowi od dawna, bo bez tego nie bylibyśmy w stanie poprawiać jakości naszych usług. Robimy to odkąd budujemy takie rozwiązania, zresztą z powodów czysto inżynierskich, a nie prawnych. Rozwiązania oparte na LLM są po prostu nieprzewidywalne - ten sam prompt daje raz lepszą, raz gorszą odpowiedź i nie da się ich przetestować tak, jak konewncjonalnego kodu. Jedyny więc sposób, żeby realnie pracować nad jakością, to wszystko logować, by mieć do czego wrócić i móc zmodyfikować. Okazało się, że ta regulacja wymaga w zasadzie tego samego. Tę trudną część - czyli audytowalność - mieliśmy więc już zrobioną. Ten drugi aspekt, czyli poinformowanie użytkownika, że rozmawia z AI też był przed 1 sierpnia i był jednym z fundamentów naszego podejścia do projektowania interfejsów opartych o AI.
W przejściowym okresie działamy dwutorowo. Sprawdzamy po kolei, co faktycznie zapisują systemy, które już działają i dokładamy do nich elementy, których może brakować. Tam, gdzie w grę wchodzą wymogi dla systemów wysokiego ryzyka, mamy jeszcze czas – grudzień 2027 albo sierpień 2028, zależnie od kategorii. Nowe produkty sprawdzamy natomiast jeszcze na etapie discovery, przed budową architektury.  Wtedy wystarczają trzy pytania: czy system zapisuje zdarzenia, czy człowiek ma w nim realny moment na podjęcie decyzji i czy informacja o AI jest częścią sesji, a nie czymś dorysowanym na siłę w interfejsie. I faktycznie to, co obserwujemy w ostatnich tygodniach, to zgłoszenia klientów o większej potrzebie otwartego komunikowania o użyciu AI.
Za sam temat zgodności z AI Act u nas odpowiada zespół produktowy, a nie osobna rola. AI Act, w przeciwieństwie do RODO z inspektorem ochrony danych, żadnej nowej funkcji nie wymaga. Artykuł 4 i art. 26 ust. 2 stawiają wymogi kompetencyjne wobec ludzi wykonujących pracę, nie wobec działu. Dział prawny jest więc tylko wsparciem przy interpretacji, ale właścicielem tematu jest dział produktowy.
Przejrzałem zapytania ofertowe z drugiego kwartału tego roku – konieczność zapewnienia zgodności z AI Act pojawiała się tylko w jednym na dziesięć wymaganiach od klientów i to wyłącznie w zapytaniach pochodzących z rynku polskiego. Nie napotkaliśmy takiego wymogu w zapytaniach z innych krajów Unii Europejskiej. Zastrzegam przy tym, że to obserwacja tylko z jednego kwartału, nie całościowe badanie rynku IT.
Ten brak konieczności uzwględniania zgodności z AI Act nie znaczy, że mało kto na rynku się tym przejmuje. To bardziej pokazuje, w którym momencie zakupu ten temat jest podnoszony. Zapytania ofertowe są pisane przez działy produktu albo działy zakupów. W zasadzie nigdy nie przygotowują ich działy prawne. Wymóg zgodności z regulacjami pojawia się więc zwykle później: przy due diligence, przy negocjowaniu umowy czy przy ankiecie bezpieczeństwa. Nieobecność w briefie mówi więc tak naprawdę najwięcej o procesie zakupowym, a nie o poziomie świadomości klienta. Podejrzewam, że powtórzy się schemat znany z RODO: w 2016 nikt nie pytał o zgodność z RODO, a w 2019 pytali wszyscy. Ta zmiana wydarzyła się nie dzięki samemu rozporządzeniu, tylko przez konieczność dostosowania do niego umów i szablonów zakupowych.
Patrząc z perspektywy klientów firm IT widać, że najmniej gotowe na nowe zmiany jest część ecommerce i rozrywki. Obowiązek, który wszedł w życie w sierpniu, obejmuje ich szczególnie, bo to one najczęściej korzystają z dobrodziejstw generatywnego AI: chatbotów, generowanych opisów i zdjęć produktów, syntetycznych głosów w reklamach, wirtualnych influencerów.

O Miquido

Miquido to polska firma technologiczna, która od 2011 roku dostarcza kompleksowe rozwiązania software'owe o lokalnym i globalnym zasięgu, realnie zmieniające sposób działania biznesu klienta. Specjalizuje się w aplikacjach mobilnych i rozwiązaniach opartych na sztucznej inteligencji. Z aplikacji stworzonych przez Miquido korzysta łącznie ponad 100 mln osób.

Zespół ponad 200 ekspertów Miquido pracuje z wiodącymi markami z branż takich jak medtech, fintech, travel, telekomunikacja, rozrywka, ecommerce czy energetyka, oferując im wsparcie technologiczne dostosowane do konkretnych potrzeb. 

Załączniki

Pobierz wszystkie

Piotr_Polus, Miquido.jpg

grafika | 5,1 MB

Pobierz
Używamy plików cookie do działania naszej strony internetowej, analizowania Twojego korzystania z naszych usług, zarządzania Twoimi preferencjami online i personalizowania treści reklamowych. Akceptując nasze pliki cookie, otrzymasz odpowiednie treści oraz funkcje mediów społecznościowych, spersonalizowane reklamy i ulepszony sposób przeglądania. Aby zarządzać swoimi wyborami, kliknij „Ustawienia plików cookie”. Pliki cookie niezbędne są do podstawowego funkcjonowania strony internetowej i nie mogą być odrzucone. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce plików cookie.
Polityka plików cookies
Pliki cookie używane w witrynie są podzielone na kategorie. Poniżej możesz zapoznać się z każdą kategorią oraz zezwolić na niektóre lub wszystkie z nich lub je odrzucić, z wyjątkiem niezbędnych plików cookie, które są wymagane do zapewnienia podstawowej funkcjonalności witryny. Jeśli wcześniej dozwolone kategorie zostaną wyłączone, wszystkie pliki cookie przypisane do tej kategorii zostaną usunięte z Twojej przeglądarki. Listę plików cookies przypisanych do poszczególnych kategorii oraz szczegółowe informacje na ich temat znajdziesz w zakładce „Polityka plików cookies".
Niezbędne pliki cookie
Niektóre pliki cookie są wymagane do zapewnienia podstawowej funkcjonalności. Bez tych plików cookie witryna nie będzie działać prawidłowo. Są one domyślnie włączone i nie można ich wyłączyć.
Preferencje
Preferencyjne pliki cookie umożliwiają witrynie internetowej zapamiętywanie informacji w celu dostosowania wyglądu i zachowania witryny do potrzeb każdego użytkownika. Może to obejmować przechowywanie wybranej waluty, regionu, języka lub motywu kolorystycznego.
Analityczne pliki cookie
Analityczne pliki cookie pomagają nam ulepszać naszą witrynę internetową, gromadząc i raportując informacje na temat jej użytkowania.
Marketingowe pliki cookie
Marketingowe pliki cookie służą do śledzenia odwiedzających na stronach internetowych, aby umożliwić wydawcom wyświetlanie trafnych i angażujących reklam. Włączając marketingowe pliki cookie, wyrażasz zgodę na spersonalizowane reklamy na różnych platformach.